Welcome to the Jungle – czyli Borneo cześć 2

22 Kwietnia 2014

DŻUNGLA – MOJE MARZENIE Z DZIECIŃSTWA ORAZ NAJWIĘKSZE PRZEKLEŃSTWO BORNEO.

Tuż po zejściu ze szczytu Kinabalu złapałam autobus pędzący w stronę, gdzie teoretycznie znajdował się kolejny cel podróży – miejscowość Sepilok. Sepilok położony jest na skraju nienaruszonego przez człowieka wilgotnego lasu równikowego stanowiącego rezerwat Kabili Sepilok. Znajduje się w nim tzw. Sanktuarium Orangutanów. Jest to nieduży ośrodek badawczy założony w 1964 roku, który pełni rolę miejsca rehabilitacji i schronienia dla wielu zagrożonych gatunków zwierząt zamieszkujących lasy tropikalne. Obecnie żyje w nim około 80 orangutanów,  niedźwiedzie malajskie (sun bear), nosorożce sumatrzańskie oraz słonie karłowate. Wszystkie wymienione zwierzęta to zagrożone gatunki. Ich środowisko naturalne jest systematycznie niszczone. Lasy Borneo zaczęły interesować świat w połowie XX wieku. Od tamtej pory udało się zrobić bardzo wiele. Bardzo złego… Pokazują to na diagramy z danymi i prognozami wylesiania wyspy pochodzące z portalu mongabay.com

 

borneo_defor_1985-2002-450
źródło: mongabay.com

 

Unikalne środowisko naturalne Borneo zanika. Według WWF wyspa ta stanowi dom ponad 200 gatunków ssaków (44 endemicznych), 420 różnych gatunków ptaków (37 endemicznych), 100 gatunków  płazów, 394 gatunków ryb oraz and 15,000 gatunków roślin (6,000 endemicznych) z czego ponad 400 odkryto po 1994 roku. Świadectw na bioróżnorodność tego rejonu było aż nadto, było – bo niestety wciąż ich ubywa. Do listy gatunków, które wyginęły lub są wyginięciem zagrożone dopisuje się nieustannie kolejne.

Owszem, pędząc szosami Borneo mija się zielone krajobrazy. Nie są to jednak moje wymarzone lasy tropikalne. To plantacje palmy olejowej.

_MG_8673m

 

Rabunkowa gospodarka rozwijającego się świata zagraża miejscu, które skradło moje serce. Ciężko będzie mi tam wrócić… A podróż życia, która przydarzyła mi się nieco przypadkiem, odbyła się w większości bez aparatu. To w dżungli Sepiloku poddał się mój pierwszy Canon. W tym miejscu dodam odrobinę dramatyzmu publikując ostatnie zdjęcie wykonane wspólnie z moim wiernym przyjacielem – Canonem 450D. Chlip chlip 😦

_MG_8927m

Zanim to się jednak stało, zatrzymałam na swoich obrazkach kilku mieszkańców Sanktuarium…

 

 

Z lokalnych ciekawostek – mam na zdjęciu młodego orangutana, który przeszkodził mi w meldowaniu się w miejscu, gdzie wykupiłam sobie nocleg w pokoju wieloosobowym (który przez 3 dni pozostawał do dyspozycji mojej i kociej gromadki). Rezerwat Sepiloku nie jest ogrodzony. Zasada jest taka, że uratowane i odchowane zwierzęta mogą w każdej chwili odejść w głąb skrawka dżungli, która chroniona jest przed wylesieniem i stanowi ich naturalne środowisko. Zwierzęta przychodzą i odchodzą. Czasami znikają na wiele dni, czasem nigdy już nie wracają do Sanktuarium. Bywa jednak, że ciekawskie osobniki wybierają okoliczne resorty i domy wypoczynkowe, które stanowią intrygujące źródło wrażeń i pożywienia, gdzie wałęsają się ku uciesze turystów.

Ja tak poznałam Charliego, który przylazł wieczorem na taras restauracji, w której codziennie jadłam śniadanie 🙂

_MG_8684m

 

11/12/2016 – porządki na koniec roku.

Przeszkuane karty pamięci z najróżniejszych telefonów, które towarzyszyły mi przez ostatnich kilka lat okazały się chować przede mną kila skarbów 🙂

„Masz to, na co się odważysz” mówią… Ja odważyłam się na samotną wycieczkę. Dostałam w zamian całkiem niezłą przygodę -pełną strachu, łez, zachwytów, śmiechu, nieprzespanych nocy i lokalnego klimatu.

Polecam!

Zu

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s