Na południe

029.02.2014 – Cebu

Samoloty, tricycle, busy, autokary, motocykle, skutery, promy i małe łódeczki – wszystkie chwyty dozwolone. Wszyto to, aby zobaczyć kolejny kawałeczek Filipin – The Visayas – wyspy na południu kraju. Cebu, Negros i ApoIsland, trzy niesamowite miejsca, które udało mi się odwiedzić zobaczycie na zdjęciach poniżej.

 

Droga z Cebu do Moalboal. Asfalt na niektórych zakrętach spływa w upalne dni aż do samej Cieśniny Cebu…

_MG_4479

White Beach w okolicach Moalboal. Kilka metrów od brzegu, piaszczyste dno zmienia się w tętniącą życiem rafę koralową. Podwodny tłum, dosłownie!

Na to będę potrzebowała troszkę czasu, ale może uda mi się znaleźć informacje o stworzeniach, które tam widziałam 🙂

_MG_4251 _MG_4324 _MG_4369 _MG_4383 _MG_4390 _MG_4459

Dopiero po zachodzie słońca uświadomiłam sobie, że kilka godzin spędzonych w wodzie z maską i rurką skończyło się poparzonymi plecami i ty…lną częścią nóg 😉

_MG_4488

W drodze na Negros

_MG_4650 _MG_4499

Dumaguete City

_MG_4519

Apo Island – cel wieloetapowej podróży.

W 1982 roku Dr. Angel Alcala przekonał filipiński rząd i miejscową ludność do utworzenia morskiego rezerwatu przyrody. Wspólnie z mieszkańcami wyznaczono obszar chroniony, w którym do dziś żyją i mają się świetnie tysiące najrozmaitszych stworzeń. 650 gatunków ryb i ponad 400 różnych korali, a wśród nich prześliczne żółwie zielone. Jadąc tam spodziewałam się jednego, dwóch biedaków (o ile będę miała szczęście) pływających miedzy tabunami ciekawskich turystów… Przed wejściem do wody rozmawiam z przemiłymi starszymi panami, który poprosili, żebym spróbowała policzyć żółwie, które zobaczę… hmm, to nie może być trudne! myślałam.
Chyba nie uda mi się opisać mojej reakcji, gdy tuż po założeniu maski i wejściu do wody w zasięgu mojego wzroku pojawiło się 5 pasących się na płaskim, trawiastym dnie okrągłych stworzeń. Potem było już tylko lepiej. Brakowało tylko aparatu, który dałby radę to wszystko udowkumentować…

_MG_4575 _MG_4536 _MG_4565

🙂 Żółwi było na tyle dużo, że w ciągu 5 minut czatowania na brzegu z teleobiektywem udało się się zrobić to zdjęcie i nie umrzeć z gorąca jednocześnie!

_MG_4550

Umowa była taka – ja wchodzę do wody, jak zobaczę wynurzającego się aby nabrać powietrze żółwia, daję znak 😀

_MG_4571

 

Załapałam się też na dostawę rozmaitości na wyspę. Najwięcej emocji wzbudził chyba ryż i pokarm dla kur w wielkich workach

_MG_4597

_MG_4634

Protect the ocean i trochę naszej radości tuż przed wyruszeniem w dalszą podróż. Kierunek Oslob.

_MG_4617

Spotkanie z gigantem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na koniec ucieczka przed rekinem.

https://www.youtube.com/watch?v=qqulOLv6goc&feature=youtu.be

Znaleźć się tuż obok (a właściwie być potrąconym przez to stworzenie) to wyjątkowe doświadczenie. Niestety, to nie jest właściwe miejsce i właściwy sposób na kontakt z tymi kropkowanymi gigantami… Kilkadziesiąt minut spędzonych pod wodą z rekinami wielorybim skończyło się dla mnie mętlikiem w głowie i czymś w rodzaju kaca moralnego. To nie tak powinno wyglądać…

 

Na zakończenie pierwszego postu z zaległościami tworzonego już w Warszawie wysyłam serdeczne pozdrowienia!

Zu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s